TRZY PO TRZY O ROBOCIE

DŻOB. W sierpniu ubiegłego roku, można by rzec, zmieniłam pracę - a tak naprawdę, gdybym miała podeprzeć się przysłowiem, zamieniłam siekierkę… na siekierkę.  Czyli jedną placówkę kulturalną na drugą, w dalszym ciągu pod wezwaniem Miejskiego Centrum Kultury i Sportu w Jaworznie.  W obliczu decyzji o zmianie miejsca pracy zawahałam się krótko i dość symbolicznie, ponieważ w moim obecnym domu kultury, centralnie, na samiuśkim środku znajduje się wielka scena, z przyzwoitą widownią, akustykiem i oświetleniowcem w pakiecie.  To przesądziło o wszystkim.

***

AMARANT. Piękna, ciepła, aksamitna barwa, pięknie  brzmiące słowo. Tak nazwałam mój nowy teatr, złożony dla odmiany z osób pełnoletnich, dorosłych i wielokrotnie pełnoletnich. Wspaniała  sprawa! Po raz  nie wiem który już w życiu dochodzę do wniosku, że najcudowniejszą rzeczą, która może nas na tym świecie spotkać, są… inni ludzie. Mój zespół teatralny składa się właśnie z takich cudnych, życzliwych, odpowiedzialnych, solidnych i empatycznych osób, przy czym to ostatnie jest dziś w relacjach służbowych nieobowiązujące. Jest bonusem, który sprawia że chce się tworzyć, pracować i  dawać z siebie jak najwięcej.


Jaworzno, 16 maqrzec' 2014