NA LUDOWO I Z PRZYTUPEM

 

Ojejku, patrzę i oczom nie wierzę: tak długo mnie tu nie było? Właściwie wszystkie okoliczności wskazywałyby na to, że zapadłam w sen zimowy… I że, jak prawo natury nakazuje, obudziłam się wraz z pierwszymi promieniami słonka…  Szczerze mówiąc, mam dokładnie takie wrażenie. Choć wcale nie był to sen zimowy, ot, porostu przez ostatnie kilka miesięcy nadawałam na innym kanale. Kulturalnym. Mianowicie, stworzyłam w tym czasie scenariusz mojego najnowszego spektaklu, pod krwiożerczym i mrocznym tytułem: „Wampiór we wsi”. Zajęłam się więc intensywnym reżyserowaniem tegoż z moimi nieocenionymi AZETAMI, u których, niestety pojawia się coraz silniejszy syndrom „wypalenia” teatrem. Jakby nie było, stuknęło im już jedenaście lat (scenicznego) życia, coraz mocniej wypieranego przez reality show, potocznie zwanym „samym życiem”… 

Wiedziałam, że kiedyś przyjdzie mi się z nimi rozstać, ale do tej pory ów moment oddalał się ode mnie trzykrotnie: pierwszy raz, gdy pożegnałam się z nimi odchodząc z poprzedniej placówki, z powodu próby otrucia oraz przejechania autem tamtejszej kierowniczki, a także za rzucanie uroków i czary. Ale AZETY przeszły wówczas ze mną do nowej pracy. Drugi raz u progu rozstania stanęliśmy,  gdy skończyły podstawówkę, trzeci raz, gdy skończyły gimnazjum.

Teraz jednak, mimo najszczerszych chęci obu stron coraz trudniej ustalić mi termin próby, skoro każde z nich zajmuje się czymś innym, gdzie indziej i o innej porze. Eeeech… Dość smęcenia!

Inną rzeczą, która żywo zajmuje mnie ostatnio jest mój kabaret MY SE SAME. Jego powstanie zainicjowane zostało potrzebą chwili, gdy okazało się, że nie ma kasy na okraszenie tworzonych przez nas  imprez dla środowiska profesjonalnym wygłupem. A skoro tak, to padło hasło, że my se same okrasimy. I co? I ludzie się cieszą. No i teraz właśnie męczę taką scenkę pod tytułem „Najstarsza laska we wsi”, która pokazana zostanie w Dniu Kobiet. A tak, we wsi, jak ten Wampiór. Bo latoś łońskiego roku u mnie wszystko dzieje się we wsi,  akcja najnowszej książki również. I będzie gwarą! Na ludowo!! I z przytupem!!!

7 marca 2011r.