Nowa powieść skończona! Będzie nosiła tytuł "Harpia" i prawdopodobnie ukaże się jesienią. Kim jest Harpia? Myślę, że poniższy fragment troszkę ją scharakteryzuje:


  "Do tej pory osiągnęłam trzy etapy dojrzałości: ten do osiemnastki, jak wszyscy, później okres małżeństwa, następnie czas całkowicie wolny od uczuciowego i emocjonalnego uwikłania. Wówczas to doszłam do wniosku, że szczęście niekoniecznie musi opierać się na pożyciu w parze. Raczej wręcz przeciwnie. Ale tak to już, niestety, nasz ludzki gatunek jest  skonstruowany, że leci do tego ognia, jak ćma...  I tak, jak ona spala się w nim, nie umiejąc zrozumieć czemu i co się właściwie stało? Jakim cudem to jasne, ciepłe i kuszące swoim pięknem zjawisko, z bliska  okazuje się być zabójczym żywiołem? Tak, jest taki moment, że wydaje się ono ósmym cudem świata,  ale raptem na kilka chwil, tuż przed spopieleniem.

    Moja teoria na ten temat była jedynie słuszna i niepodważalna, bowiem zbudowana na własnych doświadczeniach oraz na obserwacji świata przyrody. Każde zwierzę, najmarniejsze nawet, bo i płaz i owad i każdy najpodlejszy organizm żywy – rozumowałam - ma coś takiego jak instynkt, dzięki któremu,  wyczulony na zagrożenia omija je szerokim łukiem -  i trwa. Je, trawi, wydala, śpi – trwa. Instynkt i popęd, dwa podstawowe mechanizmy w świecie. Człowiek tak nie ma. I to jest jego kara za grzech pierworodny, że myśli i czuje. Dostał w pakiecie do tobołka, gdy go Pan wypędził z raju, całą paletę uczuć, odczuć, wrażeń i innego badziewia. A skoro tak, musi cierpieć. I Pan się nawet nie musi szczególnie starać, żeby mu jakoś systematycznie i wymyślnie dopiekać, bo człowiek robi to sobie sam."