No właśnie, już powoli zaczynają żółknąć liście dzikiego wina na tarasie, bo to już wrzesień za moment. Dlatego tak bardzo lubię spędzać urlop w drugiej połowie sierpnia, mam wtedy wrażenie jakbym to lato przez chwilę jeszcze dla siebie zatrzymała... I jak zwykle, nad polskim morzem, koniecznie w Rowach. Tak sobie z mężem mamy: jak w góry to do Wisły, jak nad morze to do Rowów i w zasadzie nasz świat mógłby się do tych trzech miejsc ograniczyć (trzech, bo jest jeszcze moje rodzinne miasto) :)  Nasze najnowsze odkrycie -  pensjonat Azalia,  cichy, przytulny i przemili gospodarze, Ania i Leszek Krawczykowie. Byliśmy tam już drugi raz, a jak znam siebie, to pewnie zostanie mi tak na lata :)

      Nigdy bym siebie nie podejrzewała że wsiądę kiedykolwiek na stary rybacki kuter i odbędę nim rejs po Bałtyku, ale chyba mi z wiekiem przybywa odwagi i stało się :) Nawet wyszłam na dziób i zrobiłam jaskółeczkę, mąż był w szoku :)

       A teraz najwyższa pora zabrać się za pisanie kolejnej powieści, czwartej z cyklu Siedem Grzechów Głównych (zazdrość), "rozwiązłość" jest już u wydawcy i ukaże się w listopadzie. Tytuł: "Nieświęta rodzina". Będzie śmiesznie,  mimo iż bohaterom rzadko do śmiechu bywa :) Czarny humor? Może...